Policja weszła do biur dziewięciu marek luksusowych. Chanel twierdzi, że zerwał umowę już w maju
Włoskie śledztwo w sprawie wyzysku pracowników u podwykonawców. Żadna z dziewięciu spółek nie jest podejrzana w sprawie.
Chanel oświadczył, że w pełni współpracuje z włoskimi władzami w śledztwie dotyczącym wyzysku pracowników, które obejmuje podwykonawców w łańcuchu dostaw dóbr luksusowych.
Dzień wcześniej włoska policja odwiedziła siedziby dziewięciu marek luksusowych, w tym Chanel, Moncler i Brunello Cucinelli, żądając dokumentów dotyczących ładu korporacyjnego i kontroli nad łańcuchami dostaw. To część śledztwa w sprawie domniemanego wyzysku pracowników u podwykonawców.
Francuski dom poinformował, że zerwał relacje z odpowiednim podwykonawcą już kilka tygodni wcześniej: swojemu dostawcy opakowań polecił zakończyć współpracę dwa dni po tym, jak 18 maja otrzymał sygnał. Procedurę rozwiązania umowy uruchomiono natychmiast. „Informacje, które pojawiły się w mediach, były już Chanel znane” — czytamy w oświadczeniu spółki.
Zgodnie z dokumentem sądowym, z którym udało się zapoznać, żadna z dziewięciu spółek nie jest podejrzana w śledztwie, a prokuratura nie wnosiła o ustanowienie zarządu komisarycznego dla żadnej z nich.
W Chanel dodano, że firma stosuje najwyższe standardy odpowiedzialności społecznej i środowiskowej w całym łańcuchu dostaw, a dostawcy i podwykonawcy przechodzą regularne oceny, audyty i kontrole. Według spółki odpowiednie zakłady przeszły rozszerzony audyt i dodatkowe działania weryfikacyjne.