Ruch w centrach handlowych Bliskiego Wschodu spadł o połowę — i kosztowało to LVMH procent sprzedaży
Akcje spadły o 3%, od początku roku — o 27%. „Jeśli u nich wszystko robi się właściwie, a i tak nie mogą ruszyć wskazówki, to mówi o chorobie całego sektora”.
Akcje LVMH spadły o 3% po tym, jak sprzedaż w pierwszym kwartale ucierpiała przez wojnę w Iranie: wydatki klientów z Bliskiego Wschodu zmalały, a długo wyczekiwana odbudowa lidera sektora dóbr luksusowych znów się odsunęła.
Grupa, która ma 75 marek, w tym Louis Vuitton, Dior i Tiffany & Co, poinformowała, że konflikt odebrał co najmniej jeden punkt procentowy globalnej sprzedaży — przez słabe wydatki w hubach handlowych Zatoki Perskiej takich jak Dubaj. Od początku roku papiery potaniały o 27%: nadzieje na odbicie popytu zgasły, a zniszczenia i inflacja wywołane wojną stworzyły nową przeszkodę dla wzrostu.
Dyrektorka finansowa LVMH Cécile Cabanis opowiedziała, że ruch w centrach handlowych Bliskiego Wschodu, który daje około 6% obrotów grupy, początkowo spadł o 30–70%, średnio mniej więcej o połowę. „To, co widzimy dzisiaj, to popyt wciąż mocno obniżony” — powiedziała. Zysk LVMH ujawnia dopiero w półrocznym sprawozdaniu w lipcu, ale Cabanis ostrzegła przed prawdopodobnie silniejszym uderzeniem w rentowność: Bliski Wschód to „dość dochodowy rynek”. Konflikt dotknął też Europę, gdzie sprzedaż spadła o 3%.
„Wciąż jest oczywiste, że 2026 rok jest dla LVMH rokiem przejściowym — mówi Ben Lambert, zarządzający portfelem akcji europejskich w Ninety One. — Ale dla papierów jest to już odzwierciedlone w wycenie”.
Kevin Thozet, doradca portfelowy Carmignac w Paryżu, zauważa, że wzrost cen energii i stawek kredytów hipotecznych najpewniej przydusi popyt ze strony klasy średniej — „aspiracyjnych” nabywców luksusu — a osłabienie giełd może uderzyć również w wydatki zamożnych Amerykanów. „Pytanie brzmi, czy tylko odkładamy problem z powodu tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, przesuwając oczekiwania odbudowy o kwartał czy dwa, czy też jest to coś bardziej zasadniczego”.
Analityk Berenberga Nick Anderson ujmuje to ostrzej: „LVMH to moim zdaniem jedna z najlepiej zarządzanych grup w sektorze, i jeśli robią wszystko właściwie, a i tak z trudem ruszają wskazówkę, to mówi o szerszej niemocy branży”. Dodaje, że umocnienie euro wobec dolara uderzyło w sprzedaż pierwszego kwartału i może ciążyć na popycie dalej: do Europy przyjeżdża mniej turystów kupujących torby i perfumy. „W drugim kwartale wciąż będzie to duży problem”.
Inwestorzy czekają teraz, jak wojna odbije się na innych graczach: Kering podaje wyniki po zamknięciu rynku, Hermès — w środę rano. Obie grupy są, według szacunków, nieco mniej zależne od Bliskiego Wschodu niż LVMH.