Saks wyszedł z upadłości o połowę mniejszy — i teraz musi odzyskać klientów
Dług obcięto o 75%, akcjonariuszy, w tym Amazon, wyzerowano, sklepów jest o połowę mniej. Małe marki z kolejki wierzycieli nie dostały nic.
Saks Global wyszedł z postępowania upadłościowego z mniejszą liczbą sklepów i z odnowionym naciskiem na najwyższy segment luksusu, zamykając trudny rozdział swojej historii. Ale przed nim kolejna bitwa: odzyskać klientów na niełatwym rynku dóbr luksusowych i nie trafić do sądu ponownie — scenariusz aż nazbyt typowy dla zbankrutowanych sieci stacjonarnych.
Saks Global zmontowano w 2024 roku poprzez fuzję na kredyt: pod jednym dachem znalazły się Saks Fifth Avenue, Neiman Marcus i Bergdorf Goodman — trzy filary amerykańskiego handlu luksusowego, od ponad stu lat łączące amerykańskich klientów z ekskluzywnymi markami. Pierwszy sklep Saks Fifth Avenue otworzył pionier detalu Andrew Saks jeszcze w 1867 roku. Spółka, dziś przemianowana na Exemplar Luxury Group, złożyła w styczniu wniosek o upadłość na podstawie rozdziału 11 — po opóźnieniach w płatnościach dla dostawców i miesiącach wstrzymywania towaru.
Teraz firma mówi, że stoi na mocniejszych podstawach finansowych: sieć skrócono o ponad połowę, zostawiając najbardziej efektywne punkty premium i praktycznie rezygnując z outletów. Restrukturyzacja obcięła dług o 75% — do około 1,2 mld dolarów, wyzerowała akcjonariuszy, w tym Amazon, i przekazała kontrolę wierzycielom uprzywilejowanym. Z partnerstwa z Amazonem w e-commerce także zrezygnowano — to część odejścia od rynku masowego.
Deklarowane cele są ambitne: średnioroczny wzrost przychodów o 7% w latach obrotowych 2027–2030. Ale do tego potrzebni są klienci. „To wciąż otwarte pytanie” — mówi Mark Cohen, były dyrektor działu badań nad handlem detalicznym w Columbia Business School: marki luksusowe od Chanel po Louis Vuitton często kierują najlepszy towar do własnych sklepów, a przy kłopotach Saksa tym bardziej. Konkurenci Bloomingdale’s i Nordstrom już wykorzystali moment. „Sieć Saks–Neiman musi zacząć pokazywać dodatnią sprzedaż — mówi Cohen. — Ich prognozy odbudowy są skrajnie optymistyczne”.
Wewnątrz postępowania ujawniła się nierówność. Najwięksi dostawcy luksusowi dostali przewagę: zapewniono im wyłączne wypłaty z tytułu roszczeń sprzed upadłości, podczas gdy wiele mniejszych marek zostało niemal z niczym. Jeden z dostawców, któremu należy się co najmniej 20 tysięcy dolarów z nieopłaconych faktur, mówi, że nie dostał nic i już nie liczy na odzyskanie pieniędzy. Firma zaznacza, że niemal połowa dostawców, którym zaproponowano zaspokojenie roszczeń sprzed upadłości, to niewielcy niezależni projektanci i marki.
Najwyższy segment to „ta przestrzeń, którą rozumieją najlepiej” — mówi Gary Wassner, prezes firmy faktoringowej Hilldun, która gwarantuje zamówienia dla około 180 dostawców Saksa. Jonathan Saven, prezes luksusowej damskiej marki L’Agence, mówi, że ufa nowemu zespołowi zarządzającemu.
Marki tymczasem chcą większej kontroli nad swoim towarem, żeby zabezpieczyć się przed przyszłymi wstrząsami. Saks utrzymuje setki umów pozwalających dostawcom wynajmować powierzchnię w domach towarowych albo zachowywać prawa do towaru do momentu sprzedaży; ci, którzy takich umów jeszcze nie mają, liczą na ich podpisanie. Ale narasta tu nowy konflikt: model hurtowy daje 75% biznesu Saksa i — jak mówi przedstawiciel firmy — „będzie zajmował jeszcze większą część przychodów w przyszłości”. A schematy koncesyjne i komisowe mogą dodatkowo wypchnąć małe i młode marki. „To niesprawiedliwy system — mówi Thomaï Serdari, strateżka marek luksusowych i profesorka marketingu w Stern School of Business. — Sprzyja markom, które mają więcej dostępnego kapitału”.